Poza tym, zbliżają się „święta antyaborcyjne” – Narodowy Dzień Życia (24 marca), który ma charakter państwowy oraz ustanowiony przez Kościół Dzień Świętości Życia (25 marca). Wcale się nie zdziwię, że gdy właśnie ten okres, a także nieuchronne wyciszenie wielkanocne, zostanie wykorzystany do spełnienia antyaborcyjnych obietnic prezesa i PiSu. I kobiety, nie po raz pierwszy zresztą, zostaną złożone w ofierze na ołtarzu antykobiecej polityki.
Wiele będzie zależało od samych kobiet i siły protestów. Nie mam jednak zbyt wielkich nadziei, że protesty, choćby i najbardziej widoczne, ustąpią przed kalkulacją polityczną, cynizmem, i całkowitą bezdusznością, wobec tragedii ludzkich, które staną się udziałem kobiet i ich rodzin, jeśli ta nieludzka ustawa zostanie przyjęta. Ale przecież skutki tej ustawy nie dotkną funkcjonariuszy pisowskich. Przy takiej kasie, którą bezwstydnie biorą, żony i córki poradzą sobie.
