O ile chęć Kościoła do wpływania na postawy katoliczek przy pomocy kodeksu karnego można jakoś zrozumieć, choć nie usprawiedliwić, w żaden sposób nie da się zaakceptować dążenia Kościoła do wpływania na postawy niekatoliczek. Zmuszanie osób niewierzących czy wyznawców innych religii do podporządkowania się dogmatom wiary katolickiej pod groźbą kary więzienia jest uzurpacją do nie do zaakceptowania. Władze publiczne nie mogą tolerować roszczeń Kościoła do wpływania na prawo świeckie. Oczywiście w Polsce tak się dzieje, i jest to fatalna praktyka, że władza publiczna ulega Kościołowi w bardzo wielu sprawach. Jeśli jednak tym razem ulegnie i ustanowi prawo tak drastycznie pozbawiające kobiety ich konstytucyjnych praw, m. in. prawa do życia (art. 38), prawa do ochrony przed torturami i nieludzkim traktowaniem (art. 40), prawa do prywatności i decydowania o swoim życiu osobistym (art. 47), wolności sumienia i wyznania (art. 53), to będzie moment przełomowy i przekroczenie granicy, za którą jest już tylko państwo wyznaniowe. Jeżeli jednak Parlament i tym razem, podobnie jak to miało miejsce w 1993 r., ulegnie fanatykom religijnym i dla „nieświętego” spokoju złoży życie kobiet w ofierze, ta sprawa się tak nie skończy.
Kobiety mówią zdecydowane nie. To już jest inne pokolenie, które nie pozwoli odebrać sobie praw. Regularnie odbywają się demonstracje przeciw zakazowi aborcji. Pojawiają się antyklerykalne akcje wychodzenia z kościołów podczas politycznych wystąpień księży.
Grupy na facebooku, zwłaszcza dziewuchy dziewuchom, rosną z minuty na minutę. Obecnie jest już ponad 100,000 członkiń/ów. Powstał komitet obywatelski #ratujmykobiety, który zbiera podpisy pod projektem ustawy liberalizującej obecną restrykcyjną ustawę.
Jeśli uda się Kościołowi tę bitwę wygrać i represyjna ustawa zostanie przegłosowana, o co nietrudno, gdy cały PiS oraz częściowo PSL, Kukiz i zapewne jakaś część PO poprze represyjne prawo, to będzie zwycięstwo krótkotrwałe. Aborcja może być jednym z najważniejszych tematów kolejnych wyborów parlamentarnych.
Tymczasem wszystkich chętnych do zbierania podpisów zapraszamy do współpracy. http://www.ratujmykobiety.pl/
